stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Dwa koncerty i brak pytań

Koncert Lory Szafran, który odbył się w Krośnie 1 czerwca, zaczął się o 18.30. Siedziałem sobie wygodnie w 14 rzędzie, gdy nagle zrobiło się ciemno i muzycy wyszli na scenę:

Miłosz Wośko -instrumenty klawiszowe, aranżacja, siła sprawcza,

Dariusz Szymańczak- gitara basowa,

Piotr Aleksandrowicz (albo Aleksander Piotrowicz) - gitary,

Sebastian Frankiewicz - perkusja,

Sebastian Stanny - saksofony,

a na końcu, gdy muzyka już brzmiała, wyszła Lora Szafran i zaśpiewała tak, że nie miałem pytań. Koncert otwierał Dni Krosna, ale i promował płytę Sekrety życia według Leonarda Cohena, na której w nowych aranżacjach Pani Szafran śpiewa po polsku Cohena (w najlepszych tłumaczeniach m.in. Macieja Zebmatego). No i jak sama przyznaje - Nie jest to jazz... No i nie był to jazz, przynajmniej nie od początku do końca. Wydaje mi się, że kluczem do tych nowych aranżacji jest młodość. Miłosz Wośko nadał, znanym przecież piosenkom, nawet w polskich wersjach - świeżości, zachował jednak "dostojność" Cohena. 

Piosenki wybrała Lora Szafran, kierując się kilkoma kluczami. Po pierwsze są takie utwory, bez których koncert piosenek Cohena nie mógłby się odbyć : Alleluja, Zuzanna, Tańcz mnie po miłości kres. Po drugie wybrała te piosenki, w których brak wyraźnego piętna męskości na tekście, jedyne odstępstwo to Słynny niebieski prochowiec, w którym piosenkarka występuje w roli narratora, na końcu pieśni/listu podaje właściwego nadawcę - Z poważaniem Leonard Cohen. I niesamowita siła tych tekstów, poetyckich, a jednak bliskich sprawiła, że znowu nie miałem pytań.

Jednak to nie wszystko. Koncert trwał prawie 2 godziny (były dwa bisy), ale nawet na chwile nie pomyślałem, że czegoś mi brakuje. Potem doszedłem do wniosku, że genialną robotę wykonali tu muzycy - każdy z osobna i wszyscy razem. Cohen w oryginale to przede wszystkim głos, tekst, przekaz. Cohen Lory Szafran i Miłosza Wośki ma dwa płuca: głos i muzykę. Były chwile, że muzycy grali role pierwszoplanowe. W połowie koncertu wokalistka zeszła ze sceny i raczyliśmy się ucztą improwizacyjną. Tak dużo miejsca mieli Sebastian Stanny ze swoimi saksofonami (nastrojowe, delikatne, poza tym Pan Sebastian bardzo ładnie śpiewa) i Sebastian Frankiewicz - perkusista, Piotr Aleksandrowicz pokazał jak grać solówki na gitarze elektrycznej, ale i jak stwarzać klimat kilkoma uderzeniami w struny gitary akustycznej, oczywiście bez mocnego w tle basu Dariusza Szymańczaka brakowałoby muzykom siły, wyrazistości, dynamiki i wsparcia, a klawisze szarej eminencji projektu Miłosza Wośki godnie zastępowały orkiestrę Sinfonia Viva, która brała udział w nagraniu płyty.

No a drugi koncert? Mela Koteluk w Trójce, 2 czerwca, w audycji Lista osobista. Kameralnie, ale z jaką siłą...

Nie mam pytań :)

niedziela, 03 czerwca 2012, piotrfigura
Tagi: dwie panie

Polecane wpisy

  • U(rodziny)

    U. zadała mi ostatnio pytanie: Czy ja się kiedyś doczekam czegoś o Włoszech na blogu? Dzisiaj, w jej urodziny zdałem sobie sprawę, że nikt inny o moim blogu już

  • Narodził się

    i jest. I będzie. I choć czasami nie mam już sił do Niego, to cieszę się, że jest. Bo co by było, gdyby Go nie było? Kim bym był, gdyby On się nie urodził? Było

  • 24.11.1991

    Queen Forever mogłaby być ciekawą płytą, gdyby Brian May i Roger Taylor bardziej się postarali i gdyby tak bardzo się nie spieszyli. Jestem fanem Queen i nie po

Komentarze
2012/06/05 12:07:39
Dawno już nie słyszałam Lory Szafran. Magiczny głos, wielka artystka. Za to druga pani kompletnie mi nieznana, a jej śpiewanie wydało mi się zbyt manieryczne. Może to kwestia akurat tego utworu, nie wiem, na razie nie jestem zachwycona. Za Lorę dziękuję :-)
-
2012/06/05 12:45:11
Z ust znawczyni muzyki wszelkiej to dopiero komplement, pochwała wyboru :) Pozdrawiam.
-
2012/06/05 17:09:26
Bez przesady, jakiej tam znawczyni. Każdy lubi to, co lubi :-)
-
2012/06/05 19:13:36
Wiem co mówię, "jakie życie - taki blog" albo "jaki blog, takie życie", a Twój jest pełen muzyki opisywanej z pasją :)